
Chcę. Jak. Najprędzej. W tej właśnie kolejności.
Nie mówię „chcę mieć”, mówię „będę miał”

Chcę. Jak. Najprędzej. W tej właśnie kolejności.
Trafiłem na Flickrze na profil gościa, który (podobnie jak ja teraz) uskuteczniał od pewnego czasu projekt 365 dni – to znaczy jedno zdjęcie dziennie, przez cały rok. Mniej – więcej w połowie udało mu się kupić pełnoklatkowego Nikona, nieistotne, który konkretnie model. Nawet nie zmienił obiektywów z plastikowych “zabawek”, na te za wiele tysięcy – tylko samo body. Od chwili, w której zobaczyłem, dzień po dniu, różnicę w zdjęciach straciłem wszelkie wątpliwości, jakie dotychczas w sobie hodowałem.
Pierwsze miejsce na liście życzeń zajmuje w tej chwili Nikon D700, lub jego następca, o ile będzie mnie stać na zakup fabrycznie nowego sprzętu w tym stuleciu.
AAAaaaaaSprzedam nerkę!

Życzę sobie przeprowadzki.
Życzę sobie zmiany miasta, otoczenia, nie ludzi, bo to nie w tym tkwi problem.
Chcę mieszkać gdzieś, gdzie zimy są krótsze, śniegu spada mniej, temperatura wyższa, a słońca więcej.
Tam, gdzie na ulicach jest czysto, budynki wzdłuż nich zadbane. a urbanistyka to więcej, niż odrapane kamienice i bloki z wielkiej płyty. Chcę być w miejscu, w którym będzie więcej, niż żaden szklany drapacz chmur do sfotografowania.
Gdzieś, gdzie różnorodność kulturowa nie oznacza tylko Ukraińców na targu i paru Azjatów z Akademii Medycznej.
Aby było choć to nieszczęsne lotnisko, z którego Wizz Airem w promocji będę mógł za dwadzieścia złotych polecieć z aparatem do Barcelony na kilka godzin i jeszcze tego samego dnia wrócić.
Chcę przenieść się do miasta, które nie zamiera po północy wszędzie po za miejscami, w których można dostać alkohol.
Chcę na stałe mieszkać w mieście, które jest ładne, nowoczesne, atrakcyjne w obiektywie, inspirujące (a nie zniechęcające). Duże i różnorodne, żeby zawsze było coś nowego do odkrycia i sfotografowania.
Życzę sobie miejsca, w którym będzie chciało się żyć.
Taki ciśnieniowy. Żaden konkretny model, byle sam mielił ziarna świeżej kawy.
Mógłby jeszcze mieć zegarek, żeby rankiem zamiast irytującego dźwięku budzika po domu roznosił się ten wspaniały zapach. +5 do optymizmu, +10 do dobrego samopoczucia na resztę dnia.

Wprawdzie żaden z poniższych, ale mój ci on! <3

W tym przypadku są dwa, niby podobne, ale jednak inne obiektywy. Różnica polega bowiem na pieniążkach, z którymi trzeba się pożegnać, aby dostać w swoje łapki wymarzony kawałek optyki.
Ten Tamronik, całkiem udany układ soczewek, to kwestia jakiś 2600-2700 PLNów.

To cudo zostało przez Nikona wycenione na, bagatela, ponad 7000. No, ale w końcu ta strona to wishlist, niby czemu ten obiektyw nie miałby się tu znaleźć, skoro mam tu wymienione i Porsche. :>
